Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Raków Częstochowa - Zagłębie Sosnowiec 1:0. Słabe spotkanie sosnowiczan

Andrzej Zaguła
Zespół Rakowa (czerwone stroje) zasłużenie zdobyli trzy punkty kosztem sosnowiczan
Zespół Rakowa (czerwone stroje) zasłużenie zdobyli trzy punkty kosztem sosnowiczan Krzysztof Bolkowski
Częstochowianie zasłużenie pokonali Zagłębie Sosnowiec. Co prawda kibice zgromadzeni na obiekcie przy ul. Limanowskiego obejrzeli tylko jedno trafienie, ale czerwono-niebiescy jeszcze co najmniej trzykrotnie byli bliscy pokonania Jakuba Miszczuka. Ten bronił jednak z wyjątkowym wyczuciem.

Miejscowi objęli prowadzenie już w 4 min. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Maciej Gajos, a futbolówkę lekko strącił obrońca Adrian Pluta.

- Wyszło na to, że ja strzeliłem tego gola. Kiedy ostatni raz trafiłem do bramki rywala podczas spotkania ligowego… Zaraz, zaraz, było to bardzo temu. Chyba jeszcze za kadencji trenera Roberta Olbińskiego - zachodził w głowę strzelec.

W pierwszej połowie bliscy podwyższenia wyniku pojedynku byli jeszcze Rafał Czerwiński i Adam Łysek. Ten ostatni precyzyjnie uderzył głową, ale Miszczuk wyciągnięty jak struna zdołał sparować to uderzenie.

Po przerwie scenariusz widowiska niewiele się zmienił. Inicjatywę wciąż posiadali podopieczni Jerzego Brzęczka. Wprowadzony na boisko Dawid Nabiałek sprawiał sporo kłopotów defensywie Zagłębia, a w 61 min tylko odwaga wspomnianego Miszczuka zapobiegła utracie bramki przez gości.

W końcówce sosnowiczanie pokazali nieco odważniejszy futbol. Mieli nawet szansę na rzut karny, gdyby sędzia Mariusz Trofimiec nie pomylił ewidentnego zagrania ręką z uderzeniem głową.

- Szkoda słów. Każdy widział jak było. Ale spotkanie stało na słabym poziomie - nie owijał w bawełnę szkoleniowiec gości Piotr Stach. - Ta jedenastka po zagraniu piłki ręką w polu karnym, gdzie podanie zmierzało do naszego zawodnika, ewidentnie nam się należała. Wszyscy widzieli, że piłka została zagrana ręką, a nie głową.

W jednej z ostatni szarż meczu znów kapitalnie pokazał się Nabiałek. Dawid Świerk minął się jednak z piłką zaprzepaszczając doskonałą okazję na drugą bramkę.
Sosnowiczanie zaliczyli więc kolejny słaby występ.

- To, że nie oddaliśmy ani jednego celnego strzału na bramkę przeciwnika, myślę, że nawet można bez komentarza zostawić -przyznał w wypowiedzi dla klubowej strony internetowej napastnik Patryk Stefański.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wywiad z prezesem Jagiellonii Białystok Wojciechem Pertkiewiczem

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na sosnowiec.naszemiasto.pl Nasze Miasto