Odwołana dyrektorka SP 3 w Sosnowcu nadal uczy. "Znęca się nad dziećmi". Rodzice i grono nauczycielskie żądają jej usunięcia

Kacper Jurkiewicz
Kacper Jurkiewicz
Rodzice oraz prezydent Sosnowca zebrali się pod delegaturą Kuratorium Oświaty w Sosnowcu, by zaprezentować mediom oraz mieszkańcom problem z byłą dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Sosnowcu.
Rodzice oraz prezydent Sosnowca zebrali się pod delegaturą Kuratorium Oświaty w Sosnowcu, by zaprezentować mediom oraz mieszkańcom problem z byłą dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Sosnowcu. FB Arkadiusz Chęciński
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Problemy w Szkole Podstawowej nr 3 w Sosnowcu. Dzieci boją się chodzić na zajęcia z byłą dyrektor, bo ta ma znęcać się nad nimi psychicznie. Monika Bednarska-Bajer została odwołana z funkcji dyrektor szkoły, jednak nadal w niej uczy. Nauczyciele również są skonfliktowani z byłą szefową, która w przeszłości źle ich traktowała. Nie czują się przy niej komfortowo i nie chcą z nią współpracować. Z kolei była dyrektor twierdzi, że to nauczyciele wplątali w konflikt dzieci. Jak zakończy się ta sprawa? Czy dyrektorka zostanie usunięta ze szkoły?

Konflikt z byłą dyrektor SP nr 3 w Sosnowcu. Nikt nie chce nauczycielki w szkole

Rodzice uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Sosnowcu postanowili nagłośnić problem, z którym przyszło im się zmierzyć. Była dyrektor szkoły Monika Bednarska-Bajer miała wprowadzać na lekcjach nerwową atmosferę i znęcać się psychicznie nad dziećmi. Dzieci boją się nauczycielki i nie chcą chodzić na zajęcia. Była dyrektor jest skonfliktowana również z gronem pedagogicznym oraz personelem szkoły. Decyzję o przeniesieniu Moniki Bednarskiej-Bajer może podjąć Kuratorium Oświaty, które jeszcze nie zareagowało.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Jako gmina uznajemy rację nauczycieli i dzieci. Zdarza się, że rzeczywiście rodzice mają inne wymagania wobec szkoły czy dzieci nie do końca przekazują prawdziwe informacje. Różnie to bywa. W tym przypadku jesteśmy przekonani, że działania byłej pani dyrektor zaburzają funkcjonowanie szkoły. Ci młodzi ludzie nie chcą chodzić na lekcje z tą panią. Proszą rodziców, by wypisywali im zwolnienia - przekazał Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

Dzieci nie mają zaufania do swojej nauczycielki, a grono pedagogiczne i personel szkolny również nie chce z nią współpracować.

- My jako organ, nawet proponujemy pani przeniesienie do innej placówki, bo może w innym miejscu się odnajdzie. Nawet na to nie ma zgody - mówił Arkadiusz Chęciński.

Rodzice chcą chronić dzieci. To dla nich koszmar

Monika Bednarska-Bajer została zawieszona, a później odsunięta jako dyrektor SP nr 3. Jak twierdzą rodzice delegatura Kuratorium Oświaty w Sosnowcu zdecydowało, że była pani dyrektor może nadal uczyć w szkole. Nauczycielka, ku przerażeniu uczniów, powróciła do szkoły w połowie listopada. Teraz jest nauczycielką historii i wiedzy o społeczeństwie. Dzieci są przerażone. Rodzice postanowili nagłośnić sprawę w mediach.

- Nasza walka rozpoczęła się wtedy, kiedy rodzice na własne uszy usłyszeli, w jaki sposób prowadzone były lekcje historii z dziećmi podczas zajęć online. To, w połączeniu z wystąpieniem nauczycieli, dotyczącym mobbingu i zastraszenia przez swoją bezpośrednią przełożoną, którzy wreszcie zdobyli się na odwagę, żeby opowiedzieć o tym, co ich spotyka, dało rodzicom siłę do walki o dobro naszych dzieci. O to, by w zdrowej, spokojnej i bezpiecznej atmosferze, której w szkole zabrakło, mogły się uczyć i przygotowywać do wejścia w młodzieńcze, a potem w dorosłe życie - mówiła przedstawicielka Rady Rodziców SP nr 3.

Rodzice są oburzeni zachowaniem byłej pani dyrektor, która ma zły wpływ na ich dzieci. Uczniowie boją się chodzić na lekcje, są roztrzęsieni, dostają biegunki czy wymiotują ze stresu. Niektórzy rozważają przepisanie swoich pociech do innej szkoły. Rodzice twierdzą, że była dyrektor chwaliła się znajomościami w różnych instytucjach.

Rada Rodziców skierowała pisma m.in. do Urzędu Miejskiego, Kuratorium Oświaty z delegaturą w Sosnowcu, rzecznika praw dziecka czy rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy Śląskim Sejmiku Wojewódzkim w Katowicach. Liczą, że odpowiednie służby zareagują, a nauczycielka straci pracę w ich szkole. Do tej pory zareagowali jedynie prezydenci Sosnowca i radni. Rodzice nie wiedzą, co jeszcze mogą zrobić w tej sprawie, by koszmar ich dzieci się zakończył.

Uczniowie napisali list do rzecznik praw dziecka

Uczniowie SP nr 3 w Sosnowcu postanowili napisać list do rzecznika praw dziecka. Podpisało się pod nim 113 dzieci, to uczniowie klas 4-8, około 80 procent uczniów, które mają lekcję historii z Moniką Bednarską-Bajer. Nie wszyscy byli w szkole, w dniu, w którym zbierano podpisy.

- Zwracamy się z ogromną prośbą o pomoc, potraktowanie naszego problemu poważnie. Nie chcemy, żeby pani Monika Bednarska-Bajer dłużej uczyła w naszej szkole. Ta osoba wywołuje u nas ogromny stres, który powoduje biegunki, wymioty i niechęć przychodzenia do szkoły. Nie chcemy, żeby ta pani znęcała się nad nami psychicznie, jak do tej pory to robiła. Nie chcemy dłużej się bać. Chcemy w końcu zdobywać wiedzę w normalnych warunkach. Przy pani Bednarskiej-Bajer jest to niemożliwe. Prosimy o spotkanie z nami i wysłuchanie. Do tej pory nikt nie słuchał nas i naszych rodziców, którzy od kilku miesięcy walczą o nasze dobro. Walczą o nas też nasi nauczyciele. Nikt nie liczy się z naszym zdaniem. Prosimy rzecznika o pomoc, ponieważ w naszej szkole nie dzieje się dobrze - apelują uczniowie SP nr 3 w Sosnowcu.

Grono pedagogiczne i inni pracowni SP nr 3 też nie chcą współpracować z byłą dyrektor

Głos w sprawie zabrało także grono pedagogiczne. Jak przyznają pracownicy szkoły, konflikt z Moniką Bednarską-Bajer trwa od wielu lat. A niezbyt przychylne zdanie mają o niej także absolwenci szkoły. Jak mówi reprezentantka grona, która chce pozostać anonimowa, była pani dyrektor od zawsze była osobą wymagającą i bardzo restrykcyjną. Według nich używała i używa złych metod np. krzyczy na uczniów.

- Pani Monika zrobiła wiele dla naszej szkoły, do tego nie mamy zastrzeżeń. Jednakże sposób w jaki kierowała nami jako swoimi pracownikami pozostawia dużo do życzenia. Byliśmy traktowani w nieodpowiedni sposób np. zwracała nam uwagę przy rodzicach, przy uczniach. Gdy przekazywaliśmy zastrzeżenia uczniów wobec niej, to potem obracało się to przeciwko nam. Byliśmy w pewien sposób szykanowani. Również pracownicy niepedagogiczni byli przez nią wykorzystywani w niewłaściwy sposób np. do spraw osobistych. Była pani dyrektor przekraczała swoje uprawnienia - mówi nam reprezentantka grona pedagogicznego SP nr 3 w Sosnowcu.

Nauczyciele podkreślają, że dzieci nie chciały przychodzić do szkoły, bo panicznie się bały zajęć z byłą dyrektor. Zdarzały się sytuacje, że dzieci nie miały czasu, żeby przygotowywać się do egzaminu ósmoklasisty, bo historia była traktowana jak najważniejszy przedmiot, i uczyły się jej z płaczem, byle nie zostać skompromitowanym na lekcjach historii. Pani Bednarska-Bajer miała traktować źle osoby, które były słabsze z historii i źle odpowiadały na jej pytania.

- Zawsze stajemy na wysokości zadania. Dobro dzieci jest dla nas najważniejsze, natomiast jesteśmy sami bardzo zestresowani, gdy ta pani jest na na terenie szkoły - przekazują nauczyciele.

Powrót dawnej dyrektor zmroził społeczność szkolną. Zarówno dzieci, jak i ich nauczyciele czują wielki dyskomfort. Jak mówią nauczyciele, Monika Bednarska-Bajer wróciła do szkoły bardzo dumna. Ma trochę roszczeniową postawę, tak by uczniowie czuli, że to ona wygrała i jeszcze im pokaże.

- W pewien sposób boimy się, jako pedagodzy i pracownicy niepedagogiczni, że cokolwiek nie zrobimy, cokolwiek nie zostanie powiedziane, że będzie to użyte przeciwko nam. Czujemy jeszcze większy dyskomfort odkąd wróciła. Swoją postawą pokazuje, że ona wróciła i jeszcze nam pokaże - mówi reprezentantka grona pedagogicznego.

Jak udało się nam dowiedzieć, nauczycielka mieszka niedaleko szkoły, więc nauczyciele i uczniowie czują się obserwowani. Są pod stałą presją.

- Dla nas najważniejsze jest dobro dzieci. To, że my będziemy w jakiś sposób źle traktowani nie jest tak ważne, wiadomo, że tak nie powinno być, ale najważniejsze żeby dzieci czuły się dobrze - przekazują nauczyciele.

Kuratorium Oświaty prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie byłej dyrektor

Kuratorium Oświaty podkreśla, że w czasie briefingu prasowego w Sosnowcu zostało zaprezentowane tylko stanowisko prezydenta miasta oraz przedstawicieli rodziców. Obecnie Kuratorium Oświaty prowadzi postępowanie wyjaśniające w trybie przepisów o odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli.

- Zgodnie z przepisami rzecznik dyscyplinarny w toku postępowania wyjaśniającego dąży do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy, badając i uwzględniając wszelkie okoliczności w celu ustalenia, czy został popełniony czyn uchybiający godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom nauczyciela, zbiera, przeprowadza, zabezpiecza i utrwala dowody konieczne do wyjaśnienia sprawy, przesłuchuje świadków. Uzyskuje również stanowisko nauczyciela, którego dotyczy postępowanie wyjaśniające, wobec stawianych zarzutów i zebranych dowodów oraz odbiera jego wyjaśnienia, chyba że nauczyciel odmówi złożenia wyjaśnień - informuje Anna Kij, dyrektor Wydziału Jakości Edukacji Kuratorium Oświaty w Katowicach.

Jak zaznacza, tylko organ prowadzący (w tym przypadku – prezydent Sosnowca) może odwołać dyrektora szkoły ze stanowiska w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia, po zasięgnięciu opinii kuratora oświaty. Opinia ta jest jednak dla niego niewiążąca.

Kuratorium Oświaty w Katowicach przypomina również prawo: kwestie powoływania na stanowisko dyrektora i odwoływania ze stanowiska są precyzyjnie określone w art. 66 ustawy Prawo oświatowe. Kwestie przenoszenia nauczyciela do innej szkoły reguluje natomiast art. 18 Karty Nauczyciela, zgodnie z którym: nauczyciel zatrudniony na podstawie mianowania może być przeniesiony na własną prośbę lub z urzędu za jego zgodą na inne stanowisko w tej samej lub innej szkole, w tej samej lub innej miejscowości, na takie same lub inne stanowisko. W trybie przepisów o odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli zawartych w Karcie Nauczyciela, nauczyciel, także nauczyciel zajmujący stanowisko dyrektora, może zostać zawieszony w pełnieniu obowiązków, przy czym nauczyciela może zawiesić dyrektor, a dyrektora – organ prowadzący.

- W przypadku pani Bednarskiej-Bajer nie zaistniały okoliczności, o których mowa w przepisach ustawy Karta Nauczyciela, dające Prezydentowi Miasta Sosnowiec podstawę do zawieszenia pani Bednarskiej-Bajer w wykonywaniu obowiązków nauczyciela pełniącego funkcję dyrektora szkoły, co potwierdziła zarówno Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli przy Wojewodzie Śląskim, jak i odwoławcza Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli przy Ministrze Edukacji i Nauki - informuje Anna Kij.

Do składu orzekającego komisji dyscyplinarnej pierwszej instancji, tj. w tym przypadku komisji przy wojewodzie śląskim, wchodzi co najmniej jeden nauczyciel zatrudniony w szkole tego samego typu, a do składu odwoławczej komisji dyscyplinarnej - co najmniej dwóch nauczycieli zatrudnionych w szkole tego samego typu co nauczyciel, którego dotyczy postępowanie. Komisje dyscyplinarne są niezawisłe w zakresie orzekania. Jak podkreśla Kuratorium Oświaty, zarówno organ prowadzący, jak i organ nadzorujący, są zobowiązane działać na podstawie i w granicach wyznaczonych przepisami prawa.

Monika Bednarska-Bajer zabiera głos.

Monika Bednarska-Bajer pracuje w Szkole Podstawowej nr 3 już 35 lat. Na stanowisku dyrektora była 10 lat. Jak przyznaje, zawsze była ambitną osobą i starała się podnieść poziom szkoły. Sama jako pierwsza miała stopnie specjalizacji, studia podyplomowe czy szkoliła egzaminatorów. Według niej sprawa jest złożona i konflikt powstał już dawno temu, ale nie przez sytuację z dziećmi.

- W pewnym momencie doszłam do wniosku, że dodatek motywacyjny nie należy się każdemu po równo i niektórym
nauczycielom go obniżyłam. Dostali 10 zł. Wydawało mi się, że te osoby przyjdą porozmawiać o tym, dlaczego tak się stało. Wtedy bym im to wytłumaczyła. Niestety tak się nie stało. Nauczyciele podburzyli rodziców. Pisano skargi. Przychodziły kontrole i potwierdzały, że skargi są bezzasadne. W marcu usłyszałam od nauczycielek, że nie dałam im kasy, więc mnie wykończą – opowiada Monika Bednarska-Bajer, była dyrektor SP nr 3 w Sosnowcu.

Nauczycielka mówi, że wielokrotnie prowadziła rozmowy ze Zbigniewem Zbyszewskim, zastępcą prezydenta Sosnowca. Według niej wśród zarzutów padało, że zmusza dzieci, by ubierały się na biało podczas akademii, że każe im śpiewać cały hymn czy odwołano się do tego, że jako dziecko przeżyła udar. Była pani dyrektor twierdzi, że nie znęca się nad dziećmi i na nie nie krzyczy – ma tylko donośny i ostry głos. Potwierdza, że jest wymagająca.

- Jestem osobą, która przestrzega prawa. Nie uznaje zarządzania przez chaos, a najprościej jest podburzyć
rodziców. Podczas zajęć uczę logicznego myślenia, a nie wypełniania luk. Dziecko musi coś zrozumieć, nie tylko nauczyć się dat z podręcznika, ale wiedzieć skąd coś się wzięło i jak coś się stało. Mówią, że dzieci się boją. Dlaczego do tej pory nikt nie zgłosił
niczego pedagogowi czy higienistce? - mówi Monika Bednarska-Bajer.

Jak dodaje, nie dochodziło do sytuacji, w których rodzic lub dziecko zgłasza skargę. Wtedy powinno się sporządzić notatki służbowe. Protokół ze spotkania z rodzicami trafia do pedagoga, który powinien porozmawiać z uczniem, rodzicami, a potem udać się do dyrektora.

- Gdyby były takie sytuacje to rodzice złożyliby oficjalne skargi i zostałabym ukarana. Tak się nie stało. Opowiadanie, że ktoś ma ze stresu biegunkę bez zgłoszenia psychologowi czy higienistce jest niedorzeczne – twierdzi nauczycielka.

Według niej niektórzy rodzice mają wysokie aspiracje wobec swoich dzieci i mają jej za złe, że dzieci nie dostają wyższych ocen.

- To była szkoła, która pod względem dydaktycznym była najniższej w Sosnowcu. Tutaj trafiały dzieci, które sobie nie radziły lub były wyrzucane z innych szkół. Ja, gdy wygrałam pierwszy konkurs na dyrektora postanowiłam, że wyciągnę ją z bagna. Zrobiłam porządek, wprowadziłam dyscyplinę i teraz się to na mnie odbija. Z resztą to nie pierwszy raz, gdy pozbywa
się tutaj dyrektorów – zaznacza była dyrektor SP nr 3 w Sosnowcu.

Pani Monice nie podoba się, że nauczyciele w całej sytuacji wykorzystują dzieci, czego nie wolno robić.

- Mi jest żal dzieci, gdy jesteśmy sami podczas lekcji, to dzieci same odpowiadają, angażują się. Gdybym nie wiedziała o tej całej otoczce, o której zrobiło się głośno, i ktoś spytał o to, że jest taka sytuacja, to bym nie uwierzyła. Dzieci funkcjonują na lekcji normalnie. Szkoda mi ich, bo obiecano im, że się nie pojawię, a zostałam odwołana bezprawnie. Różne instytucje, które są nad prezydentem to potwierdziły. Trzeba mieć dowody, a ich nie ma – powiedziała Monika Bednarska-Bajer.

Wkrótce ma zostać wydana decyzja Kuratorium Oświaty. To ono zadecyduje o dalszym losie byłej dyrektor w Szkole Podstawowej nr 3.

Omikron dotarł do Europy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie