Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Kot na łańcuchu

Anna Witek
Danuta Krupa nadaremnie starała się ulżyć cierpieniu kota.
Danuta Krupa nadaremnie starała się ulżyć cierpieniu kota.
Na podwórzu przywiązanego do łańcucha trzyma się przeważnie psa, jednak przy ulicy Rybnej w ten sposób potraktowano kota. Sąsiedzi musieli się już do tego przyzwyczaić, bo o mękach kota na łańcuchu powiadomiła Straż ...

Na podwórzu przywiązanego do łańcucha trzyma się przeważnie psa, jednak przy ulicy Rybnej w ten sposób potraktowano kota.
Sąsiedzi musieli się już do tego przyzwyczaić, bo o mękach kota na łańcuchu powiadomiła Straż Miejską i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami osoba, która przypadkowo zapuściła się w te rejony.

- Byłam zszokowana widokiem rasowego kota uwięzionego na łańcuchu, prawie łysego i wygłodzonego. Dowiedziałam się od właściciela pobliskiego warsztatu, że kot jest na łańcuchu od wiosny do jesieni. Dlaczego? Tego nie wiem. Sądzę, że ten człowiek jest po prostu bezduszny. Podobno nie wpuszcza nikogo, a ludzie się go boją, bo w mieszkaniu ma rotweilera, nad którym podobno też się znęca - twierdzi Ewa Peroń, mieszkanka Sosnowca.

Do Straży Miejskiej zgłoszenie o znęcaniu się nad zwierzakami wpłynęło we wtorek.

- Wizja potwierdziła zły stan przebywających tam zwierząt i niewłaściwy sposób ich przetrzymywania. Sprawą miało się zająć Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami - mówi Zbigniew Krupa, komendant sosnowieckiej Straży Miejskiej.

Danuta Krupa, prezes sosnowieckiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, zajęła się sprawą nieszczęsnego kota.

- To pierwszy tego typu przypadek w trakcie mojej 30 -letniej pracy na rzecz zwierząt. Na miejsce pojechałam ze Strażą Miejską i jednym z wolontariuszy. Okazało się, że kot rzeczywiście był przywiązany łańcuchem. Natomiast duży rotweiler szczekał przez otwarte okno. Kot wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Był przeraźliwie wychudzony i zapuszczony Weszliśmy na górę, ale właściciela nie zastaliśmy w mieszkaniu albo nie chciał nas wpuścić. Jeden z sąsiadów stwierdził, że kot zawsze jest przywiązany - mówi Danuta Krupa.

Wczoraj rano Danuta Krupa postanowiła zabrać kota. Niestety, wejście na podwórze zostało zamknięte, a właściciela nie było. Prezes Krupa zapowiedziała, że sprawy nieszczęsnego kota tak nie zostawi.

- Kota zabiorę i oddam do schroniska - mówi Danuta Krupa.

Druga interwencja została podjęta przez Danutę Krupę jeszcze tego samego dnia po południu. Towarzyszyli jej dwaj strażnicy miejscy. Zwierzę, przyczepione do łańcucha, ledwo dyszało. Było brudne i zagłodzone, rozpaczliwie miauczało. Do zabrania kota jednak nie doszło, nie pozwolił na to właściciel, który zbiegł na podwórze i zabrał kota razem z łańcuchem. Na argumenty pani prezes odpowiadał krzykiem, nie omieszkał też grozić wypuszczeniem rotweilera. Zdaniem właściciela kotu nie działa się żadna krzywda. Został uwięziony, żeby nie biegał po ulicy i kropka.

- Kota nie puszczę, bo jeszcze go potrąci samochód, a w ogóle co was interesuje mój kot? - awanturował się właściciel.

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami wspólnie ze Strażą Miejską wystąpi do prezydenta miasta o zgodę na zabranie właścicielowi zwierzęcia. Dodajmy jeszcze, że kot, jak twierdzą sąsiedzi, jest więźniem od kilku lat.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Radosław Fogiel

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na sosnowiec.naszemiasto.pl Nasze Miasto