"Z błota do złota II" - żużlowcy mistrzami świata

Przed rokiem w deszczowym leszczyńskim finale Drużynowego Pucharu Świata Polacy byli już w niezłym bagnie, a jednak wydźwignęli się i wdrapali na najwyższy stopień podium. Z błota do złota - mówiło się wówczas. Teraz było podobnie, tyle że teren o wiele trudniejszy. Nie domowy, a złowrogi - duński.

Gospodarze próbowali uprzykrzać nam życie, jak tylko mogli. W piątek, tuż przed oficjalnym treningiem, zakwestionowali tworzywo, z którego wykonano kierownicę w motocyklu Janusza Kołodzieja. Dzień później zaczęło się bardzo źle, gdy w anormalnych już warunkach, przy padającym deszczu, zerówki przywieźli Tomasz Gollob i Adrian Miedziński. Zawody trzeba było przenieść na niedzielę, co nie znaczy, że polskim kibicom zwrócono pieniądze za bilety. Tym, którzy na niedzielę zostać nie mogli, wspaniałomyślnie zaproponowano obejrzenie innych zawodów w Vojens w dowolnym terminie.

Wreszcie nadeszła niedziela. Deszczowa, rzecz jasna, bo w Vojens pada niemal zawsze. Jak nie deszcz, to maszyna startowa. Padła, i w sobotę, i wczoraj. Do tego jeszcze o arbitrze Craigu Ackroydzie można było powiedzieć wiele, lecz nie to, że był sprawiedliwy. W pierwszym łuku trzeciego wyścigu nie starczyło miejsca dla Tomasza Golloba, który zaliczył uślizg. I z powtórki został wykluczony. Błąd. Później miotało po całym torze Adrianem Miedzińskim, najlepszy silnik zatarł się Januszowi Kołodziejowi i biało-czerwoni tracili już osiem oczek do prowadzących gospodarzy.

Polska husaria jest jednak w tym roku piekielnie mocna. Dość powiedzieć, że cyklowi Grand Prix lideruje Jarosław Hampel, z drugiej pozycji ściga go natomiast Tomasz Gollob (2 pkt straty). A my zaryzykujemy jeszcze tezę, że gdyby o tytuł IMŚ ścigał się w tym roku Kołodziej, to przypuszczalnie zajmowałby miejsce trzecie. W takim jest gazie. Ta moc eksplodowała w trzeciej serii. Trzy trójki, dwie dwójki i husaria zaczęła rządzić na polu bitwy, które po przesuszeniu zaczęło już sprzyjać żużlowej walce. Nasi złapali luz, poczuli się mocni, zaczęli koncertować. Ale nie było jeszcze po herbacie.

W tych zawodach ekipa Marka Cieślaka miała po prostu pod górkę. Gdy prowadził Miedziński, to wyścig przerwano, bo ktoś upadł. A w powtórce upadł... Miedziński. Wykluczenie. Później spotkanie z bandą miał Holta. Znów wykluczenie i znów straty. Nasi kolekcjonowali literki i tylko Hampel przejechał zawody na czysto. To właśnie "Mały", wytrącony z rytmu jazdy przez Andreasa Jonssona, dał się wyprzedzić w 20. wyścigu Chrisowi Harrisowi oraz Bjarne Pedersenowi. I przed ostatnią serią (wyścigi 21-25) Duńczycy mieli punkt przewagi. Koniec końców, jak przed rokiem w Lesznie i jak zazwyczaj, kropkę nad "i" musiał postawić Gollob. Tym razem miał jednak łatwiej, bo przed decydującym rozdaniem Polska prowadziła z Danią różnicą dwóch oczek. To jednak mało istotne, ten kapitan w drużynówce nie pęka nigdy. Pękł za to Kenneth Bjerre. Dla niego zero, dla Golloba trzy.

To czwarte złoto dla Polski w 10-letniej historii Drużynowego Pucharu Świata. Ale smak jednak niepowtarzalny. Bo pierwsze wywalczone na obcej ziemi. Wcześniej laliśmy wszystkich we Wrocławiu (2005) oraz w Lesznie (2007 i 2009). A za rok zlejemy pewnie w Gorzowie. Bo polski żużel ma się świetnie, w przeciwieństwie do światowego. Gdyby kazali nam wystawić kadrę B, C, czy nawet D, u nas wciąż ścigaliby się klasowi jeźdźcy. Inni mieliby problem, by znaleźć kogokolwiek. Tak, speedway to piękny sport, lecz w skali świata zaściankowy.

Drużynowo cel został osiągnięty, teraz poszczególne ogniwa ekipy znów stają się wrogami. W sobotę w Zielonej Górze Tomasz Gollob powalczy o dziewiąty medal mistrzostw Polski, lecz czas zrealizować inny cel. Na głowie już łyso i siwo, a w kolekcji najlepszego obecnie żużlowca na świecie wciąż brak potwierdzenia, że tak właśnie jest. Więc trzeba wyprzedzić Hampela, który hamował w tej sprawie nie będzie. Kolejna Grand Prix 14 sierpnia w Malilli.

Finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu - niedziela, Vojens (Dania)

1. Polska 44: Rune Holta 10 (2,3,3,w,2), Jarosław Hampel 11 (2,3,3,1,2), Tomasz Gollob 12 (w,3,3,3,3), Adrian Miedziński 5 (0,1,2,w,2), Janusz Kołodziej 6 (0,d,2,3,1).

2. Dania 39: Kenneth Bjerre 9 (3,2,1,3,0), Nicolai Klindt 6 (1,1,1,2,1), Niels Kristian Iversen 9 (2,w,2,3,2), Bjarne Pedersen 9 (3,3,0,2,1), Hans Andersen 6 (1,2,1,2,0).

3. Szwecja 35: Fredrik Lindgren 3 (1,2,0,0,t), Jonas Davidsson 7 (3,0,2,2,0), Antonio Lindbaeck 10 (3,1,0,0,3,3), Magnus Zetterstroem 2 (2,0,0), Andreas Jonsson 13 (2,3,2,4!,0,2).

4. Wielka Brytania 33: Chris Harris 11 (0,2,3,w,3,3), Tai Woffinden 6 (d,2,3,1,0), Simon Stead 2 (1,1,0), Scott Nicholls 5 (1,1,1,1,1), Lee Richardson 9 (3,0,1,1,3,1).

Wojciech Koerber

  • Dziennik Zachodni

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3