Nasze miasta potrzebują symboli

  • Dziennik Zachodni

Michał Wroński

Kopalniane szyby, familoki i nieśmiertelny Spodek czy może raczej Opera Śląska, Off Festiwal, Adam Małysz i największy węzeł autostradowy w Polsce są znakami rozpoznawczymi miast naszego regionu? Czy można wykreować sobie wyrazisty symbol i jakie korzyści przynosi on lokalnej społeczności?

Kiedy w specjalnym sondażu urzędnicy zapytali mieszkańców Bytomia o to, z czym kojarzy im się ich miasto, najczęstsza odpowiedź brzmiała: Z Operą Śląską. Socjolodzy mówili o przełomie w świadomości, a urzędnicy wnioski z badań wykorzystują w przygotowywanej właśnie strategii promocji miasta.

- Zresztą opera już teraz jest jednym z kluczowych elementów naszego wizerunku. Od dwóch lat w prawie stu krakowskich hotelach znajdują się nasze wizytówki. Prócz Śląskiego Teatru Tańca i Biura Rozwoju, promujemy w nich właśnie operę. Reklamujemy ją też na lotnisku w Pyrzowicach oraz w filmie "Bytom - energia kultury", który można oglądać w internecie - mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka tutejszego magistratu.

Jak wyjaśnia, celem akcji było pozbycie się przez Bytom "gęby" brudnego, pełnego patologii i walących się ruder miasta, a zastąpienie jej wizerunkiem aktywnego ośrodka kultury. Chyba niespecjalnie się to udało, gdyż w ubiegłorocznym raporcie "Magnetyzm polskich miast" Bytom znalazł się wśród najbardziej odpychających polskich miejscowości. Na podium trafiła też sąsiednia Ruda Śląska, która jeszcze niedawno starała się nieco przysłonić swój górniczy charakter sukcesami Otylii Jędrzejczak. Też bez efektu. Otylia coraz rzadziej zagląda do rodzinnego miasta, a kopalnie pozostały.

Swój atut z kopalń postanowiło natomiast uczynić Zabrze. W ciągu trzech lat od otwarcia dla turystów zabytkowej kopalni Guido odwiedziło to miejsce 160 tysięcy gości. Jeszcze większe wzięcie mają zapewnić miastu podziemne spływy Kluczową Sztolnią Dziedziczną. Na razie jednak wśród mieszkańców centralnej Polski skojarzenia z Zabrzem dotyczą zupełnie czegoś innego. - Gdy dwa lata temu Polska Organizacja Turystyczna przeprowadziła badania na ten temat najwięcej osób wskazało Śląskie Centrum Chorób Serca, Górnik Zabrze i Fundację Rozwoju Kardiochirurgii prof. Zbigniewa Religi - przyznaje Dariusz Krawczyk z zabrzańskiego Urzędu Miasta.

Podczas gdy w części miast trwa szukanie (względnie zmienianie hierarchii) symboli, w innych sprawa wydaje się oczywista. Katowice to Spodek; Chorzów - Stadion Śląski, Częstochowa - Jasna Góra; Ogrodzieniec - zamek; Sosnowiec - Jan Kiepura i Edward Gierek; Wisła - Adam Małysz. To tylko niektóre z takich, "ustawionych" przez los miejscowości. Pytanie tylko, czy tak oczywiste symbole nie są już jednak nieco zużyte.

- Nic z tych rzeczy. Spodek to w dalszym ciągu niepowtarzalna ikona Katowic, a przy tym największy klub bluesowy na świecie. To dzięki niemu możliwa jest Rawa Blues - mówi Irek Dudek, który za kilka tygodni otworzy w Spodku 30. edycję tego festiwalu (również swoistej ikony Katowic). Zachwytu Spodkiem nie kryje też prof. Krystyna Doktorowicz, dziekan Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, choć liczy, że na listę katowickich ikon wpiszą się też inne obiekty (np. powstająca dopiero nowa siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia).

- Tyle że jeden budynek nie zmieni wizerunku miasta. U nas trzeba zacząć od porządnego sprzątania, bo obecnie w Katowicach panuje kompletny chaos. A wykreowanie czegoś nowego to zadanie na lata i wymaga olbrzymich pieniędzy - ocenia prof. Doktorowicz.

Nie zawsze jednak same miasta muszą wyłożyć pieniądze na nowy wizerunek. Czasem przynosi im go samo życie. Najlepszą promocję dla Sandomierza zrobił telewizyjny serial "Ojciec Mateusz", u nas modę na "śląskie klimaty" również od lat podtrzymują filmowcy.

Dobry symbol to nie tylko szansa na prestiż i wybicie się w tłumie innych miast. To także szansa na konkretne pieniądze dla lokalnej społeczności. W okresie "Małyszomanii" Wisła przeżyła istny najazd turystów, którzy na własne oczy chcieli zobaczyć miejscowość, z której pochodził mistrz skoków narciarskich.

- Specjalnie dla nich wprowadziliśmy do oferty dwa nowe rodzaje ciasta i lodowy "puchar mistrza". Wieść rozniosła się po całej Polsce, a zainteresowanie klientów było olbrzymie. Ludzie w tym czasie szukali zresztą wszystkiego, co miało związek z Adamem - wspomina Janina Białas, właścicielka cukierni "U Janeczki".

- To normalne zjawisko. Pozytywny wizerunek zawsze przyciąga kapitał i generuje rozwój danej miejscowości - podkreśla prof. Doktorowicz.

Wideo

polecane: FLESZ: Zwierzęta na drodze - jak uniknąć wypadku?

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3