Sześć goli reprezentacji Polski, w tym trzy Roberta Lewandowskiego. Rozgromienie Armenii sprawiło, że już w czwartek wieczorem Biało-Czerwoni będą mogli świętować awans do mistrzostw świata. Aby tak się stało potrzebny jest nam remis w meczu Czarnogóry z Danią. To spotkanie rozpocznie się o godzinie 20.45.

Mecz Armenia - Polska ONLINE




Mamy swój plan i chcemy go zrealizować, Zamierzamy narzucić od początku swój styl gry - zapowiadał selekcjoner Adam Nawałka przed przedostatnim meczem polskiej reprezentacji w eliminacjach mistrzostw świata.

Szkoleniowiec kadry sam też narzucił własne warunki i już przy ogłaszaniu wyjściowej jedenastki zaskoczył zapewne nie tylko sztab Armenii. Nieoczekiwanie bowiem miejsce w bramce, kosztem Łukasza Fabiańskiego, zajął Wojciech Szczęsny. W sumie w porównaniu do fatalnego przegranego spotkania w Danii zaszły trzy zmiany, natomiast wobec ostatniego występu przeciwko Kazachom aż pięć. Swoje miejsca stracili m.in. kontuzjowani Artur Jędrzejczyk i Arkadiusz Milik, na skrzydło wrócił Jakub Błaszczykowski, a do środka pola wychodzący z paryskiej traumy Grzegorz Krychowiak.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego przesadnej pewności siebie wśród polskich kibiców z pewnością jednak nie było. Po pierwsze w Armenii Polakom - choć trudno w to uwierzyć - nie udało się nigdy wcześniej wygrać, a po drugie sędzia Matej Jug nie przynosił piłkarzom znad Wisły szczęścia prowadząc spotkania pucharowe Legii Warszawa i... Ruchu Chorzów. Niebieskim Słoweniec gwizdał klęskę 0:5 z Viktorią Pilzno.

Tym razem jednak już po 110 sekundach sędzia pokazał na środek boiska już po golu Polaków! Łukasz Piszczek dośrodkował w pole karne, a Kamil Grosicki, dość szczęśliwie, posłał piłkę do siatki gospodarzy. Traf chciał, że właśnie strzelec znalazł się tuż przed meczem na celowniku mediów, gdy pojawiła się informacja, że podczas zgrupowania pojawił się w nocy w kasynie, gdzie przegrał sporo pieniędzy. W tym momencie grzechy zostały mu jednak zapewne darowane.

Później swój show rozpoczął Robert Lewandowski - w 18 minucie strzałem z rzutu wolnego podwyższył wynik, a przy okazji w klasyfikacji najlepszych snajperów kadry w historii zaliczył 48 trafienie i dogonił lidera tego zestawienia Włodzimierza Lubańskiego. Sześć minut później kapitan obecnej reprezentacji objął już samodzielne prowadzenie sprytnym uderzeniem po rozegraniu rzutu wolnego z 5 metrów, podyktowanym po bezsensownym zagraniu rywali.

Wysokie prowadzenie zaspokoiło zespół Nawałki i wprowadziło chaos, z którego skorzystali gospodarze, ale po zmianie stron wszystko wróciło do normy i ekipa Nawałki dobijała pozbawionych woli walki rywalki, a Lewandowski skorzystał z okazji i osiągnął barierę pół setki reprezentacyjnych goli.

Cieniem na zwycięstwie Polaków kładły się doniesienia z trybun - podczas meczu informowano o bójkach w sektorze zajmowanym przez kibiców Biało-Czerwonych.

Armenia - Polska 1:6 (1:3)
0:1 Kamil Grosicki (2), 0:2 Robert Lewandowski (18-wolny), 0:3 Robert Lewandowski (24), 1:3 Howhannes Hambardzumjan (39), 1:4 Jakub Błaszczykowski (58), 1:5 Robert Lewandowski (64), 1:6 Rafał Wolski (89)
Armenia Meliksetjan - Howhannisjan, Hambardzumjan, Woskanjan, Edigarjan - Kadimjan (62. Malakjan), Korjan (66. Manuczarjan), Malakjan, Mchitarjan, Adamjan (74. Manojan) - Barseghjan. Trener: Artur Petrosjan.
Polska Szczęsny - Piszczek, Glik, Pazdan (85. Cionek), Bereszyński - Błaszczykowski, Krychowiak, Linetty (59. Mączyński), Zieliński, Grosicki (72. Wolski) - Lewandowski. Trener: Adam Nawałka.
Żółta kartka Manojan
Sędziował Matej Jug (Słowenia)
Widzów 2800

Krychowiak: Zespół zna mnie, a ja znam zespół. Jestem gotowy do gry


Powrót Krychowiaka do dobrej formy i regularnej gry w West Bromwich Albion ucieszył Nawałkę, zwłaszcza, że kontuzję leczy Krzysztof Mączyński. Jedyny znak zapytania w składzie biało-czerwonych na Armenię stanowi obsada lewej obrony, gdzie ostatnio regularnie występował Artur Jędrzejczyk. Defensor Legii Warszawa ma złamany palec i zabrakło go w kadrze, więc do występu od pierwszej minuty szykowany jest Maciej Rybus. Tyle, że piłkarz Lokomotiwu Moskwa ostatnio też zmagał się z urazem, a ostatni mecz rozegrał 18 września. Zapewnia, że nie czuje już bólu, ale gdyby kontuzja dała o sobie znać, w blokach czeka już Bartosz Bereszyński, który odzyskał niedawno miejsce w wyjściowym składzie Sampdorii.


Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!