Zresztą, moja żona powiedziała, że pan ma kandydować - zadeklarował wczoraj w świetle kamer swoje poparcie dla jednego z kandydatów PO na prezydenta Bronisława Komorowskiego były prezydent Lech Wałęsa. - Proszę przekazać małżonce, że wykonujemy polecenia żon - odpierał, nie kryjąc zadowolenia, marszałek Sejmu. - Panie prezydencie, wygramy te wybory - obiecał Komorowski, jakby już był kandydatem na ten urząd.
Bo i u progu kampanii prawyborczej jest zdecydowanie w ofensywie. Poparcie Wałęsy to już drugie, po mocnym sygnale Władysława Bartoszewskiego, wsparcie ze strony autorytetów. A na tym, jak zapowiadają ludzie Komorowskiego, nie koniec. Głównym motywem tej kampanii marszałka mają być właśnie głosy poparcia ludzi dawnej opozycji. I tak wśród popierających go znajdzie się też współorganizator strajków sierpniowych Jerzy Borowczak.
Kampanijna strategia marszałka spotyka się też jednak z zarzutami. Komorowski np. pojechał bowiem wczoraj do Gdańska do Wałęsy w roli marszałka Sejmu.
Czy to nie nadużywanie funkcji dla partyjnych celów? - Przed prawyborami marszałek też jeździł w teren i spotykał się z różnymi ludźmi i nikomu to nie przeszkadzało - broni wiceszef klubu PO Rafał Grupiński.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Komorowski ściskał dłoń Wałęsy, jego kontrkandydat Radek Sikorski przyjmował też życzenia, ale urodzinowe. Na posiedzeniu rządu z okazji ukończenia 47 lat złożył mu je podobno sam premier Donald Tusk. Tyle że urodzin minister wyjątkowo nie lubi obchodzić. Na pierwsze życzenia wygrania prawyborów Sikorski liczy w niedzielę na fecie w bydgoskiej Operze Nowej, która ma zainaugurować jego kampanię. Wiadomo, że może liczyć na wsparcie też młodego stażem w partii ministra finansów Jacka Rostowskiego. Poparcie dla Sikorskiego wyraził też wcześniej były premier Kazimierz Marcinkiewicz, w którego gabinecie Sikorski był szefem MON.
Wczoraj działacze PO obu kandydatów mogli oglądać razem ściskających sobie ręce w geście solidarności na zdjęciu w wyborczym numerze partyjnego pisma "POgłos". A pod spodem odezwy Komorowskiego i Sikorskiego do 46 tys. członków PO. - Będę łączył, a nie dzielił - taka deklaracja to ich element wspólny. Na razie jednak PO się dzieli. Na jakie części? Dowiemy się pod koniec marca.
Komorowski: Bo mam doświadczenie
Bronisław Komorowski
marszałek Sejmu
Służę Polsce od lat: najpierw w opozycji, potem w rządach fundamentalnych reform i odważnych zmian. To twarda, ale i wielka szkoła. Przeszedłem egzaminy z demokracji jako poseł na Sejm RP sześciu kadencji, a obecnie marszałek Sejmu RP.
Rzeczpospolita rozkwita w zjednoczonej Europie. Wspólnie - ciężką pracą - zdobywamy pozycję w Unii, wnosząc do niej nasze narodowe doświadczenie, naszą szczególną wrażliwość na wolność, sprawiedliwość i solidarność. Rośnie nasze poczucie siły. Jesteśmy dumni z naszych dziejów i tradycji. Dumni, bo historia pozwala śmiało podjąć wyzwania nowoczesności.
Jako prezydent będę wspierał polską modernizację, a zarazem zadbam o godne miejsce dla naszej tradycji. Z dumą podkreślam, że prowadzona przez obecny rząd polityka realizuje program wyborczy Platformy Obywatelskiej, którego jestem współautorem. W programie tym nakreśliłem rozdział dotyczący polityki zagranicznej i europejskiej. Zamierzam startować w wyborach nie po to, aby odebrać Lechowi Kaczyńskiemu żyrandol czy pałac, ale dlatego, żeby nie można już było wykorzystywać urzędu prezydenckiego do walki z nowoczesnością. Nie można blokować tak ważnych reform jak konieczne zmiany w niewydolnej służbie zdrowia.
Jako prezydent będę zachęcać, a nie zniechęcać rządy do koniecznych, ale czasami i trudnych działań.
Chcę łączyć, a nie dzielić, chcę współpracy, a nie waśni, bo urząd Prezydenta Rzeczypospolitej traktuję jako spoiwo państwa i społeczeństwa.
Będę działał na rzecz zmniejszania istniejących podziałów. Czas na zakończenie historycznych sporów, czas na nowoczesny patriotyzm.
Sikorski: Bo Polsce trzeba nowej twarzy
Radosław Sikorski
minister spraw zagranicznych
Drodzy Państwo,
Proszę Was o poparcie w prawyborach na urząd Prezydenta dlatego, że powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby Platforma Obywatelska te wybory wygrała. Przekonująca wygrana w wyborach prezydenckich zwiększy nasze szanse w wyborach parlamentarnych, a te rozstrzygną, czy zdołamy zrealizować nasze wielkie marzenie o modernizacji Polski. Nie pozwólmy sobie na błąd lekceważenia konkurenta.
Wiem, że mam w Platformie krótki staż. Ale od ponad dwóch lat ciężko pracuję na sukces rządu Donalda Tuska. Wyślijmy sygnał, że wszyscy członkowie Platformy mają równe prawa.
Stawką w tych wyborach jest nie tylko to, czy skończy się tragifarsa, jaką były i są rządy braci Kaczyńskich. Jesteśmy ludźmi pozytywnymi i powinniśmy wykorzystać szansę na pokazanie Europie nowej twarzy naszego kraju. Polski dynamicznej i konkurencyjnej, otwartej na świat i na nowe wyzwania. Polski jako kraju sukcesu gospodarczego i bezprzykładnego awansu cywilizacyjnego. Polski kochającej wolność i umiejącej się nią dzielić. Kraju ludzi młodych, coraz lepiej wykształconych, władających językami. Tych, którzy już raz dali zwycięstwo Platformie Obywatelskiej.
Weta - niezależnie od tego, jak silne ono będzie - użyję tylko wyjątkowo. Na przykład, gdyby pojawiły się pomysły niszczenia pieniądza, dyskryminacji obywateli czy nadmiernych podatków. Zamiast wetować, będę proponował własne projekty naprawy państwa.
Jako prezydent przebaczę dzisiejszym przeciwnikom i ich będę prosił o przebaczenie. Będę Polaków łączył, a nie dzielił. Będę przypominał o ideałach Solidarności, ale służył wszystkim obywatelom. Będę skutecznie reprezentował Polskę za granicą, niezależnie od tego, kto będzie nią rządził. Powołam Radę Bezpieczeństwa Narodowego, do której wejdą najważniejsze osoby w państwie i szefowie partii i która stanie się miejscem refleksji o strategicznych interesach naszego państwa. Będę zabiegał o nasze bezpieczeństwo i należną nam pozycję w Europie.
Jeszcze raz proszę o Twój głos. Żeby było normalnie.